sobota, 15 marca 2014

Przygoda z wielorazówkami





Chodzi o pieluchy. Wielorazowe. Takie do prania. W pralce (automatycznej,  tak dopisałam jakby ktoś się pospieszył z podejrzeniem mnie o pranie np we frani albo w balii na tarce). 


  • Nie, naprawdę nie używamy na co dzień pampersów. Tak, naprawdę ponad 7 miesięcy bawimy się wielorazowymi pieluchami. 

  • Nie, nie trzeba ich gotować (dobry proszek , antybakteryjny dodatek, temperatura 40-50 stopni, a do wybielenia najlepsze jest słoneczko).

  • Nie, nie trzeba prasować (wręcz nie wolno bo zmniejsza się chłonność) .

  • Nie, nie śmierdzą przechowywane dwa dni w wiaderku (bo używam olejku lawendowy) 

  • Nie, nie odparzają skóry (bo używam specjalnych wkładek utrzymujących suchą skórą) . 

  • Nie, nie muszę parę razy dziennie zmieniać całego ubrania (przecieki zdarzają się nie częściej niż przy pampersach) .

  • Nie, to nie tylko tetra. To otulacze, pieluchy z kieszonką,do tego chłonne wkłady różnego typu. 

  • Nie, zakładanie nie jest skomplikowane, założenie takiej pieluchy jest proste jak pampersa.






Zacznijmy od początku. Dlaczego nie pampersy? 


  • Ekonomia :


Podobno 500-700 euro można zaoszczędzić podczas całego okresu pieluchowania ( holenderskie wyliczenia uwzględniające koszty prania, tzn wyjdzie mi więcej oszczędności bo ja tyle nie wydałam na początku na  pakiet do pieluchowania, chociaż z drugiej strony jeśli polowałabym na promocje pampersów i do tego niekoniecznie firmy Pampers to na pewno nie wydałabym aż tyle na pampersy ). Ale nie zmienia to faktu że jest taniej a  biorąc pod uwagę że chcemy jakieś rodzeństwo dla smyka to przy następnym dziecku będzie jeszcze taniej. A przy siódmym to prawie darmo (ale tego nie zamierzam już sprawdzać ;)



  • Ekologia : 

2 tony pampersów rozkładające się przez setki lat z jednego dziecka. Nie jestem jakoś specjalnie eko ale ta ilość mnie trochę przeraziła. Bo w przypadku tej siódemki(!) dzieci to już wyszłoby 14 ton. 

  • Zdrowie : 

24h na dobę przez 2 lata moje dziecko ma coś naturalnego przy skórze zamiast sztucznych produktów pełnych chemii 
Do wyprodukowania pieluch jednorazowych na czas pieluszkowania jednego dziecka zużywa się:
  • 5 dorosłych drzew
  • 100 kg ropy naftowej (do produkcji polietylenu, który nigdy nie ulegnie biodegradacji)
  • 25 kg poliakrylanu
  • chlor oraz substancje zapachowe
(Oczywiście na opakowaniu pampersów tego nie znajdziecie bo to oczywiście tajemnica producenta ile jeszcze innej chemii w nie wrzucili) 

I w sumie to najbardziej ten ostatni punkt mnie przekonał, zwłaszcza ta ropa naftowa. Wole ją wlać do baku autka niż trzymać przy skórze dziecka. 



Jak już stwierdziłam że nie chcę pampersów to pytania brzmiało :

Jaka jest alternatywa?

Tetra? Ale jak to ? Gotowanie? Prasowanie? Odparzenia? Wiecznie przemoczone ubrania?

Miałam wiedzę na temat wielorazówek dokładnie taką samą jak te wszystkie osoby które się dziwią moim wyborem i zadają te same pytania. I zaczęłam czytać i  oglądać

Najpierw  doczytałam że nie muszę gotować i prasować. HURRRRRAAAA !!!!! Aczkolwiek lubię prasowanie , ale wystarczy mi tej przyjemności z pozostałego prania :) 

Potem kwestia jak zabezpieczyć resztę ubrania, jak sprawić żeby pielucha była na miejscu. Bo moja widza na temat tetry była taka że jedna pielucha w prostokąt, druga w trójkąt i jakoś to związać(miałam 9-10 lat jak mój brat latał w pieluchach) . I pierwsze moje odkrycie to 

OTULACZE





Zrobione np z materiału PUL czyli przepuszcza powietrze, ale zatrzymuje mocz w środku. W  środek można włożyć wszystko co chcemy. Zwykłą tetrę lub wkłady chłonne (bambusowe, z mikrofibry tp, grubsze cieńsze, pojedynczo, podwójnie, czasami robię mix tetra plus wkład bambusowy).





Otulacze są albo rozmiarowe (S,M, L) albo uniwersalne dzięki systemowi zatrzasków można regulować długość i szerokość w pasie.



Zapisane są abo na napy albo rzepy.
Nie trzeba ich zmieniać przy każdej zmianie środka (no chyba że kupka się rozlała i go zabrudziła , hehe) , można spokojnie raz na kilka(naście) przewinień zmienić zmienić otulacz, więc mając 4 otulacze spokojnie sobie radziłam, zwłaszcza że na noc używałam czegoś innego (nie, nie pampersa, hehe) 


Jak już wiedziałam jak zabezpieczyć resztę ubrań, nadeszła kwestia co zrobić by uniknąć odparzeń. Sucha pielucha tetrowa jest przyjemna w dotyku, ale przy między posikaniem a przebraniem mija jakiś czas. I aż mnie ciarki przechodziły na myśl że przez tyle czasu skóra dziecka byłaby cały czas mokra. Ale tak było w 20 wieku. Ale nie w 21. Bo na szczęście są  (HURRRRRA) : 

WKŁADKI Z MIKROPOLARU




Takie cieniutkie wkładki, przez które mocz przelatuje dalej i utrzymuje się z dala od skóry dziecka. Naprawdę utrzymuję. Kładzie się je na tetrówkę albo inny wkład tak aby właśnie ta wkładka była bezpośrednio przy skórze dziecka.

Tetra mogła być cała mokra a wkładka sucha. I skóra też  sucha. I te wkładki po wypraniu  (bo zapomniałam dodać że te wkładki też oczywiście wielorazówki, hehe) są momentalnie suche. Na chwilę tylko rozwiesić i już można znowu używać.Mam ich około 20 sztuk i spokojne starczało. 

Pierwsze tygodnie pieluchowania wyglądały więc następujące: tetra w otulacz i na to ta wkładka. Dopóki nocne karmieniA sprawiałY że i tak przewijanie było co max 3 godziny nie potrzebowaliśmy bardziej chłonnych rozwiązań. No i przy kupkach w każdej pieluszce szkoda mi było stosować innych droższych rozwiązań. 

To był najgorszy okres pieluchowania bo niestety każdą pieluszkę trzeba było ogarnąć z kupki przed wrzuceniem do prania. Potem to już była bajka, 2-3 kupki na dzień w dodatku  zwarte, więc  kupka w papier toaletowy i do wc a pielucha od razu do wiaderka z pieluchami. Żadnego namaczania. A teraz to już w ogóle raj bo 90% kupek jest robionych do nocnika. 

I właśnie kiedy nadszedł czas kiedy kupki były 3-4 razy dziennie (i już nie nocnie) i kiedy próba przewinięcia w nocy kończyła się całkowitym rozbudzeniem smyka. I przy okazji mnie. A ja kocham sen. Smyka bardziej więc spanie w przemoczonym pajacyku całą noc nie wchodziło w grę. I wtedy pojawiło się pytane: Co zrobić by sucho przespać całą noc? Czyli tak z 8-10 godzin.  Dwie tetrówki w otulacz to za grubo wychodziło, ciężko to było ułożyć dobrze w otulaczu żeby nic nie wystawało. I wtedy kolejny mój pomocnik w pieluchowaniu: 

WKŁADY CHŁONNE



Grubsze, cieńsze, z mikrofibry, bambusowe. Są bardziej chłonne niż tetra, są cieńsze niż złożona w prostokąt tetra, więc nawet można 2-3 wkłady naraz włożyć w otulacz i dziecko nie wygląda jak balonik. Jedyny minus że długo schną. A bambusowe to bardzo bardzo długo. W sumie im większa chłonność wkładu tym dłużej schnie. Niektóre wkłady miały z jednej strony mikropolar, więc nie potrzebne były już te cienkie wkładki, do innych trzeba było używać tych wkładek. 

I tak sobie żyliśmy z otulaczami, tetrą, różnymi wkładami długo i szczęśliwie aż smyk zaczął się tak kręcić w nocy że się te wkłady przesuwały, skręcały, wystawały zza otulacza. I wtedy odkryłam: 

PIELUCHY Z KIESZONKĄ 





Czyli taki otulacz,  z zewnątrz też materiał PUL , od wewnątrz jest mikropolar a w środku kieszeń. A do środka wkładamy co chcemy: wkłady , tetrę, można dwa wkłady, można wkład i tetrę. Mikropolar od wewnątrz sprawia że skóra ma sucho, kieszeń utrzymuje wkłady w środku,nie wystają na zewnątrz, nie przesuwają się.  Minus że trzeba przy każdym przewijaniu użyć nowej kieszonki i nowego wkładu. Tzn czasami jak wkład nie był aż taki mokry a pielucha bez kupy to używałam ponownie tej samej pieluchy z nowym wkładem. Sama pielucha-kieszonka schnie szybko, szybciej niż wkłady.Więc wkładów potrzeba więcej niż samych pieluch.

Aktualnie od godziny 20 do 7 rano przesypiamy w poniższej  pieluszce-kieszonce z dwoma grubszymi wkładami w środku. Bez zmieniania. Bez przemaczania. Bez mokrej skóry.

A tak wyglądają już przygotowane do użycia pieluchy-kieszonki:



Są oczywiście też  inne pieluchy np

ALL IN ONE

Wtedy wkład jest już na stałe wbudowany w kieszeń. I wtedy taka pielucha jest od razu gotowa do użycia,  nie trzeba się bawić w wkładanie wkładu w kieszeń. Ale wtedy taka całość schnie długo. Jakoś nie przekonałam się do zakupu takiego cudu. Rodzajów pieluch i wkładów jest mnóstwo, w różnych cenach, kolorach, modelach, rozmiarach. Ale o tym można poczytać w poradnikach.

Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca i ma ochotę rzucić pampersy i kupić wielorazówki to niech tego nie robi jeśli:
  • chcesz szybko wracać do pracy a dziecko oddać do opiekunki, żłobka itp bo nikt obcy się raczej  nie będziesz bawił w takie pieluchy
  • nie masz miejsca na suszenie pieluch (zwłaszcza problem jest zimą, dlatego mam dwie suszarki bo jedna non stop była zajęta przez pieluchy)












1 komentarz:

  1. Ale bajer...no faktycznie ekonomiczne to na pewno i ekologiczniejsze niż pampersy. Tylko oczywiście dla mam, które są z dzieciakiem w domu....bo nawet jakby jakaś niania się podjęła stosowania ekopieluch to ja sobie nie wyobrażam po powrocie z pracy prania tego wszystkiego wieczorem.

    OdpowiedzUsuń